Dekoracje żeglarskie, czyli moda na mieszkanie w stylu marynistycznym

Styl marynistyczny wraca do łask, zyskując szerokie grono zwolenników. Tęsknota za dalekomorskimi wyprawami i rozciągającą się od horyzontu po horyzont wodą okazuje się coraz bardziej powszechna – zarówno w miastach położonych bezpośrednio nad wodą, jak i tam, gdzie do najbliższego morza są setki kilometrów.

Na szczęście nie trzeba wcale kupować jachtu, by zafundować swojemu mieszkaniu żeglarską nutę. Podobny efekt można osiągnąć, wybierając odpowiednie dekoracje żeglarskie.

Od koloru ścian po ozdoby

Drewno, biel i różne odcienie niebieskiego – to podstawowe elementy kojarzone ze stylem marynistycznym. Wystarczy gustownie je skomponować, pamiętając o równowadze pomiędzy poszczególnymi barwami, by osiągnąć połowę sukcesu. Reszta tkwi w ozdobach.

W sprzedaży dostępne jest wiele ozdób – lunety, szkła powiększające, termometry, busole, barometry czy nawet kotwice i liny. Mając więcej szczęścia i dysponując większym zapasem gotówki można nawet pokusić się o zakup oryginalnych przyrządów wykorzystywanych niegdyś na prawdziwych okrętach, teraz odrestaurowanych.

Dekoracje niemające za sobą wieloletniej służby na morzach świata być może nie niosą za sobą tak dużej wartości sentymentalnej, ale są za to bardziej praktyczne. Ich wybór jest też znacznie większy i nie trzeba martwić się o zużycie spowodowane eksploatacją w trudnych warunkach (wysoka wilgotność, zasolenie, traktowanie bądź co bądź użytkowe).

Uniknąć przesady

Warto przy tym pamiętać o umiarze. Żeglarskie dekoracje bywają naprawdę piękne i bogato, misternie zdobione. Często są też złocone. Ich nadmiar w jednym pomieszczeniu – niebędącym sterówką statku Kolumba – mógłby jednak razić w oczy.

Aby poczuć się żeglarzem we własnym domu, nie trzeba od razu budować całego okrętu. Wystarczy kilka rozsądnie dobranych żeglarskich dekoracji, by gustownie i ze smakiem zafundować sobie kawałek morza na co dzień.

Zobacz więcej: Dekoracje żeglarskie

Dodaj komentarz